Mittwoch, 23. Juli 2014

...za gorami za lasami...

...tak daleko wlasnie zyl Rycerz. Ten jej. Ten wlasciwy. Wierzyla, ze szukal do niej drogi. Jak bajka glosi, mial uslyszec jej wolanie o pomoc, ale czy nasluchiwal? Nie wolala przeciez. Bez sensu myslala, na zawsze zostanie sama. Bedzie jej latwiej. Tyle cierpienia. Maskarada. Ostatni raz. Nie po to przyszla na ten swiat, zeby cierpiec. Ale nie wolala. Wolala poczekac. Wierzyla w te gory. W lasy tez. W auta i samoloty. We wszystko potrafila uwierzyc...

Freitag, 18. Juli 2014

...serce rycerza...

...gdyby mogla mu sie tak zawierzyc, nie myslec czy to dobrze czy zle, co robi i co mowi, czy mu sie podoba czy nie, czy za to bardziej  ja bedzie kochal czy znienawidzi na zawsze. Gdyby zawsze byl, dla niej albo dla innych, ale zeby byl... i zeby glupot nie gadal. Bo jak ma mu oddac siebie, swoje serce, mysli, slowa, cialo... Jesli on nie bedzie wiedzial co ma z tym zrobic. Ona oddaje, bo ma za duzo, czasu albo milosci. A moze po prostu nie wie sama co z tym poczac. To oddaje, zeby miec spokoj. I wcale nie chce nic spowrotem. Chce tylko by to przyjal...

Freitag, 11. Juli 2014

...szlachetny rycerz...

Bajka o schlachetnym rycerzu nie dala jej nigdy spokoju. Wierzyla w nia i nie wierzyla jednoczesnie. Chciala by ja odnalazl ten jeden jedyny. Wlasciwie to go poznala, ale to nie byl ten rycerz, tamten byl przebrany. I nie byl jej pisany. Na pewno nalezal do innej ksiezniczki i zgubil sie po drodze. Przypadkowo trafil tu, do niej, bo tu bylo cieplo. On nie tego potrzebowal, wiec musial odejsc. Ksiezniczka odetchnela, gdy odszedl. I znow zaczela nawolywac swojego rycerza, tego wlasciwego, tego, ktory jej byl przypisany.