Samstag, 23. März 2013
...ciemne chwile...
Ciemne chmury zupelnie na chwile zabraly jej znow te radosc. Znow robila cos o czym nie wiedziala. Nagle byla w domu, choc nie mogla przypomniec sobie drogi. Analizowala bez konca, brakowalo jej pewnosci, ze przeciez musi byc dobrze. Nagle przestala byc aniolem, nagle skupila sie na sobie, wszystko przestalo sie liczyc, widziala tylko ciemne chmury. Chwytala chwile, szukala dobrych szlakow.... znakow. Pomogl czas... Jeszcze tyle cierpliwosci musi sie nauczyc, czasu ma wystarczajaco.
Samstag, 16. März 2013
...smak zycia...
Znow nie mogla sie nadziwic jak wiele zmienilo sie w jej zyciu, dlaczego czuje sie teraz tak bardzo inaczej, czemu kiedys zyla szczegolami, czemu tak przyziemne byly jej mysli, czemu tylko zlo widziala, czemu pragnela ciagle czegos innego. Tylu rzeczy jej wtedy brakowalo: usmiechu, wierszy, listow, ksiazek, muzyki, przyjaciol... A wlasciwie magii tego wszystkiego. Szczegolnie magii muzyki. Choc sie otaczala nia, nie byla to jej muzyka. Nie umiala sie w niej wyrazic. Nie znala swej muzyki. Dopiero, teraz gdy poznala siebie, poznaje naprawde zycie. Wie teraz, co do niej nie pasuje... Probuje, smakuje i od razu wie. Jakie to nagle proste. Jakie przyjemne. Teraz wie czego chce..
Freitag, 15. März 2013
...na zakrecie...
I znow nie bylo nikogo, gdy potrzebowala pomocy. Odwrocili sie od niej. Tak, ona to wszystko wiedziala, nie mogli inaczej. Czula sie winna, ze musiala prosic... Nie odmowiliby jej wtedy. Bolalo ja
jednak co innego. Niesprawiedliwosc tego swiata. Znow wrocila do krainy, ktora kiedys byla jej domem. Usiadla i spojrzala na siebie. Byla sama, zupelnie sama, dookola smutek. Zal. Zwatpienie. Zlosc. Zawisc. Bylo jej ciezko. Zawiodla siebie. Gdyby tylko przez chwile bylo cicho. Beznadziejnie szukala jakiej przyjemnej mysli, czegos z czego mogla sie cieszy, ale wciaz waracala w to samo miejsce. Byla zmeczona, nie mogla zrozumiec jak to sie stalo, ze znow sie rozsypala...
Mittwoch, 13. März 2013
...jej mowa...
Jakze czesto miala wrazenie, ze nie dobiera odpowiednich slow, ze chciala cos powiedziec, als to, co slyszala ze swoich ust, nie oddalo tego. Jakze ubogo sie wtedy czula. Brakowalo jej slow, choc tak wielu uzyla. Patrzyla na czlowieka, ktory ja sluchal i czytala w jego oczach o zdziwieniu, podejrzliwosci, konsternacji czy niepokoju. Pytala sie siebie czy juz zawsze jej usta beda bladzic? Czy juz nigdy nie bedzie jej latwo wyrazic siebie? Pragnela, by ja zrozumiano i wysluchano bez oznak niecierpliwosci, oczu bladzacych po scianach i westchnien. Chciala mowic bez szukania slow na jezyku i urwanych watkow. Ale potem poddawala sie myslac, ze jej mowa nie pasuje do tego swiata... Milczenie zawsze przynosilo ukojenie.
Samstag, 9. März 2013
...byc Aniolem...
Chciala byc takim Aniolem na ziemi, jednym z tych, ktore przychodza na swiat, by leczyc gorzkie dusze i zimne serca. Widziala jak latwo potrafi je przemieniac, nic wyjatkowego przy tym nie czyniac. Dzialo sie samo. Wracalo do niej wszystko ze zdwojona sila i czerpala z tego zrodla nizwykla radosc. Z czasem jednak zauwazyla, jak latwo ludzkie serca myla sie, zakochujac sie zbyt szybko. Co drugie z nich nalezalo do mezczyzny i nie mogla ich wykluczyc. Ale nic wiecej nie mogla im dac, bo nie chciala unieszczesliwic kolejny raz. Sama odebrala sobie prawo do milosci. Tej milosci laczacej mezczyzne i kobiete, niewidzacej, nieslyszacej, niemyslacej, tej najbardziej raniacej... Musiala pogodzic sie z ta smutna strona swej anielskiej misji.
Samstag, 2. März 2013
...lepiej nigdy...
Tak, woli, zeby to bylo jutro, za tydzien, nigdy, ale nie dzis. Boi sie... boi sie, ze sie zakocha, nie chce, bo straci siebie, swa cala sile... wie o tym. Musi uwazac, bo znow odda wszystko co ma i nie zostawi sobie nic. A wtedy bedzie taka jak zawsze. Poswieci sie dla niego, i tylko dla niego, i dla nikogo wiecej. Nie, tego juz nie chce. Nie chce juz przestac zyc...Wciaz sie zastanawia czy jest to mozliwe, polaczenie tych dwoch swiatow, czuc i myslec za razem, dawac i brac w rownowadze, ale nie mierzyc i nie liczyc, po prostu razem zyc...
...tak bardzo...
Tak bardzo chce zyc teraz, jeszcze nigdy tak bardzo jej na zyciu nie zalezalo, jak teraz wlasnie. Kiedys myslala, ze jakby stracila zycie, nic wielkiego by sie nie stalo, mialaby wreszcie spokoj. Bylo jej wszystko jedno. Sama... nie, nigdy by sobie go nie odebrala, nawet jesli bylo bez sensu. Nie miala odwagi. Tak sobie tylko myslala, jakby ktos to zrobil, byloby po prostu po wszystkim. Nie musialaby sie ze soba juz meczyc. Dobrze pamieta, jak o tym czesto myslala. Teraz... Boze, az dreszcze ja przechodza, jak sobie o tym przypomni. Zycie jest takie ... piekne. Ile razy to slyszala, takze wtedy, gdy bylo jej wszystko jedno. Slyszala i rozumiala, ale nie czula. Dopiero teraz naprawde wie, jak to jest, tak sie cieszyc, ze moze zyc. Teraz wie, co to znaczy. Nie chce nawet wymawiac tych slow na glos, bo wydaja jej sie wrecz zbyt male, by okreslic to co naprawde czuje. Jakie to dziwne, mysli. Ma mniej, jest sama, kochany czlowiek ja skrzywdzil, nie wroci do niego juz nigdy, wie o tym... jednak czuje, ze zycie to po prostu cos wiecej...
Abonnieren
Posts (Atom)