Freitag, 15. März 2013

...na zakrecie...

I znow nie bylo nikogo, gdy potrzebowala pomocy. Odwrocili sie od niej. Tak, ona to wszystko wiedziala, nie mogli inaczej. Czula sie winna, ze musiala prosic... Nie odmowiliby jej wtedy. Bolalo ja jednak co innego. Niesprawiedliwosc tego swiata. Znow wrocila do krainy, ktora kiedys byla jej domem. Usiadla i spojrzala na siebie. Byla sama, zupelnie sama, dookola smutek. Zal. Zwatpienie. Zlosc. Zawisc. Bylo jej ciezko. Zawiodla siebie. Gdyby tylko przez chwile bylo cicho. Beznadziejnie szukala jakiej przyjemnej mysli, czegos z czego mogla sie cieszy, ale wciaz waracala w to samo miejsce. Byla zmeczona, nie mogla zrozumiec jak to sie stalo, ze znow sie rozsypala...

2 Kommentare:

  1. Czasem tak mało potrzeba żeby człowiek się załamał, a bardzo dużo wysiłku trzeba włożyć w to, żeby się podnieść.

    AntwortenLöschen
  2. Ja podnosze sie niezwykle szybko, dlatego chetnie pozwalam sobie na te chwile slabosci, wiem, ze nic nie zmienia...

    AntwortenLöschen