Freitag, 11. Juli 2014
...szlachetny rycerz...
Bajka o schlachetnym rycerzu nie dala jej nigdy spokoju. Wierzyla w nia i nie wierzyla jednoczesnie. Chciala by ja odnalazl ten jeden jedyny. Wlasciwie to go poznala, ale to nie byl ten rycerz, tamten byl przebrany. I nie byl jej pisany. Na pewno nalezal do innej ksiezniczki i zgubil sie po drodze. Przypadkowo trafil tu, do niej, bo tu bylo cieplo. On nie tego potrzebowal, wiec musial odejsc. Ksiezniczka odetchnela, gdy odszedl. I znow zaczela nawolywac swojego rycerza, tego wlasciwego, tego, ktory jej byl przypisany.
Abonnieren
Kommentare zum Post (Atom)
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen