Mittwoch, 20. Februar 2013

...nowe zycie...

Kiedys dawno byla bardzo nieszczesliwa. Wiele o tym mysli, bo spotyka na swej drodze bardzo nieszczesliwych ludzi. Mecza sie tak jak ona sie meczyla. Doskonale ich rozumie. I to, ze tego nie widza. Ona tez nie widziala. Kazdy z nich tkwi w swoim kole, tak jak ona w swoim tkwila. Kiedy zaczela przygladac sie ludziom, odkryla, ze w oczach maja strach, w glosie wyrzuty i samych siebie oklamuja. Mowia o chorobie, choc ciesza sie zdrowiem, wciaz brak im pieniedzy choc zyja w dobrobycie, a dla kochanych ludzi maja tylko przykre slowa. Spojrzala na siebie i ogarnal ja smutek. Codziennie karala sie wyrzutami i traktowala siebie najgorzej na swiecie. Nigdy nie przyznala sie sama przed soba, ze bylo dobrze jak bylo. Czula, ze nikt jej nie docenia. Gdy ktos chwalil, mowila, ze nieprawda. Wciaz czula sie tak, jakby byla komus cos winna, jakby komus zrobila krzywde. Nie mogla uwierzyc w to, ze moze ja ktos kochac, pomimo tego, ze ona nie udowodni, ze kochac ja warto...Zrozumiala, ze tak samo jak oni, ona chcialaby, by kochali ja, bo po prostu jest. Postanowila, ze zrobi to dla nich. I zaczela kochac ich pierwsza...

Keine Kommentare:

Kommentar veröffentlichen